Konstruktywny recykling, Kalicińska i takie tam....

by - 6/06/2011

           Wpadłam w wir czytania. Nie wiem czy pogoda tak na mnie działa? No bo taka jest prawda, albo czytam albo szydełkuję/ dzieję na drutach.
 Czytam.... nie tylko fora internetowe, Wasze wpisy ( o! to już nałóg), czytam  też książki  niezupełnie ambitne. Ale kto mi zabroni! Jestem kobietą i lubię czasami ckliwe opowiastki.

       Pierwszą przeczytaną, która nie do końca zawładnęła moim sercem, była I część opowieści Marii Ulatowskiej pt. " Sosnowe dziedzictwo" .Naiwna  i prosta historia  sprawiła że, na początku chciałam rzucić lekturę ale po przekroczeniu połowy książki, musiałam już wiedzieć jakie będzie zakończenie. Żeby było śmieszniej w maju ukazała się druga część książki, którą z pewnością przeczytam.

 Drugą przeczytaną, jest powieść Małgorzaty Kalicińskiej, pt. "Zwyczajny facet".  Jest pierwsza, przeczytana przeze mnie pozycja, ukochanej lub znienawidzonej przez niektórych, autorki "Domu nad rozlewiskiem". Styl pisania, istotnie prosty, ale historia i całe studium psychologiczne mężczyzny, kobiet, związków ( tak, poszukiwań), urzekły mnie niesamowicie w tej opowieści.
Zachęciło mnie, w dalszej kolejności, do przeczytania wspomnianego  "Domu nad rozlewiskiem" i jego kolejnych części ( aktualnie w oczekiwaniu).  Wcześniej nie miałam parcia na tę książkę, bo obejrzałam serial, nawet nie cały. Książka, sama w sobie, mi się podoba. Czytałam na którymś blogu, ze do d., że styl nie taki, że pijaństwo, wulgaryzmy rażą... Ja w tej chwili nie mam takich odczuć. Nie jestem polonistą, więc styl jest ok, pijaństwo?  narobiło mi  wręcz smaka na mrożoną wódkę ( to przez te upały i Balbinę!- w końcu to nasza cecha narodowa), a wulgaryzmy? - na co dzień ucho mi puchnie jak bania, kiedy przechodzę obok siedzącej na ławkach młodzieży. Mam nadzieję że wytrwam do końca i podtrzymam swoje pozytywne zdanie o trylogii.

Robótkuję oczywiście, tylko w tempie ślimaczym. Jakoś nie mam ochoty.

 Dzięki forum Szydełkomania , zainteresował mnie temat zpagetti, czyli pozyskiwania włóczki, materiału, z T- shirtów, a także z folii. Na początek folia, gdyż mąż dopiero wczoraj zrobił porządek w szafie, oddając mi w recykling swoje ubranie.Na razie eksperymentuję z  grubością cięcia materiału.
Z worków Rosjanki czynią cuda. Ja na początek poczyniłam trochę prymitywne etui na długopisy.
A co tam, pokażę.




Zużyłam tylko, lub aż trzy małe jednorazówki  z Tesco. 
Obyśmy doczekali wszyscy prezentacji czegoś z koszulek męża i jak mniemam  to będzie coś równie idiotycznego.  
I tym optymistycznym akcentem kończę i wracam do lektury książki. 
Dobranoc niektórym.

PS. Czytam, że u was pada, a u mnie ani kropli. Mieszkam w dolinie, przy Odrze  Wszystkie obiecane przez Synoptyków burze przechodzą obok. Już mnie męczy taki klimat.. Nie mam klimakterium ale jest mi duszno. Marudzę jak baba, co?

You May Also Like

13 komentarze

  1. Też tak miewam, że jak coś czytam, to mam apetyt na potrawy konsumowane przez bohaterów. Kiedyś często smażyłam zielone pomidory. A po obcowaniu z Hemingwayem miałam wielkie chęci na tequilę(na chęciach się skończyło).
    U mnie też ani kropli deszczu. I to prawie od zimy. I rzeki też nie mam w okolicy. A mnie się marzy woda, woda, ulewa!
    Etui bardzo ciekawie wygląda.
    Jak mam trafić na to forum Szydełkomania?
    A prace Rosjanek gdzie mogę zobaczyć?
    Pozdrawiam i życzę smacznej lektury i wody z płaczącego dużymi kroplami nieba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe etui. Przerzuć się na audiobooki - można robić co się lubi a przy okazji"czytać", czyli słuchać. Długo nie mogłam się przekonać, no bo co potrzymać w ręce, druk powąchać, to jest TO, ale jednak - a przynajmniej czasem - to baaaardzo przydatna i oszczędzająca czas forma książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aniu brawo za etui!!!!
    próbowałam kiedyś coś tam zrobić z pociętych reklamówek,ale jakoś nie wyszło.
    Jestem ciekawa co wyjdzie z pociętego materiału.
    A co do książek,to zawsze mam dylemat,czytać czy robić np na szydełku:D dlatego czytam przed snem dopiero,a wtedy jestem zazwyczaj tak zmęczona,że to tylko kilka stron.Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za odpowiedź na moje zapytanka.
    Z rosyjskim sobie poradzę:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Do Terry- Ależ nie ma za co.
    Ciaachoo- Ja też próbowałam jeszcze wcześniej, dopiero po czasie mnie oświeciło.
    Gosia- audiobooki, ciekawe rozwiązanie, kto wie. Czytałam że przydają się w trakcie podróży autem. Jednak bardzo lubię zapaść się w fotel i czytać , co jest trudne przy gadatliwym dziecku. Ale przecież za tym tęskniłam, kiedy jej nie było.
    Dzięki serdeczne za komentarze

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytać też lubię, ale czasem tak jak Gosia korzystam z audiobooków. Można podwójnie wykorzystać czas. Super Ci wyszło to etui. Z pociętych ciuchów, koszulek bawełnianych itp to też czasem robię dywaniki. Na balkonie mam darciochową( tak moja babcia na to mówiła) podkładkę na krzesło. Fajnie się na niej siedzi. Wiesz co do jednorazówek z tesco to powiem Ci,że maja jedną wadę jeżeli chodzi o tego typu prace. One są ekologiczne i z czasem się rosypują na pył dosłownie. Ja kiedyś trzymałam w nich włóczki. Ja kiedyś robiłam koszyczek ze starych reklamówek. Pozdrawiam u mnie codziennie po popołudniami burze.

    OdpowiedzUsuń
  7. http://2.bp.blogspot.com/_CqNDuUrpEUk/TCQwOccG-uI/AAAAAAAAAIk/J1IN5iJPB6E/s1600/2.jpg tu jest darciochowa podkładka pod mojego psa. Przeczytałam na poczcie komentarz a Ty już zdążyłaś usunąć

    OdpowiedzUsuń
  8. http://3.bp.blogspot.com/_CqNDuUrpEUk/TChe_YUnm3I/AAAAAAAAAJU/odk8Mkgqy1U/s1600/1balkon.jpg
    a tu jest podkładka na krzesło musisz linkę skopiować w komentarzu to ja nie umiem inaczej-pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki Ewuniu za wszystko. jeszcze raz sorki za małe zamieszanie. Wszystko, mam nadzieje jest wyjaśnione. jeszcze raz dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ankoskakanko, gdzieś widziałam fajną torbę, dzierganą chyba z ciętych w paski podkoszulków, a węzły były po prawej stronie robótki i bardzo fajnie to wyglądało, spróbuj, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Anonimowy6/08/2011

    Bardzo ciekawy efekt, Anno. Mam nadzieję, że podchwycisz mój pomysł na ekologiczne papucie z folii :) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Witaj Aniu,kiedy Ty to wszystko zrobiłaś?
    Brawo.
    Ja oczywiście z robótkami jestem "na bakier".Nie miałam pojęcia,że można robić coś z reklamówek lub podartych podkoszulek.Darciochy- super nazwa:))
    Dzisiaj siedzę cały dzień w domu,więc zabieram się bo czytania nowych postów(u mnie to też już nałóg).
    Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  13. Brawo :) Ze zpagetti można zrobić mnóstwo ciekawych rzeczy. Oprócz recyklingu reklamówek i niepotrzebnych ciuszków, można także skorzystać z gotowych motków zpagetti. Zapraszamy na naszego bloga, ostatnio napisaliśmy tam kilka słów właśnie o zpagetti. Pozdrawiamy cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Było mi niezmiernie miło Cię gościć.

Prawa autorskie

Wszelkie zdjęcia i teksty prezentowane na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, cytuję, lub piszę o tym. Dlatego proszę nie kopiować bez zgody gospodyni bloga.

FOLLOW ME@INSTAGRAM