W Grochowicach i w Głogówku

by - 6/23/2012

Wybraliśmy się do grochowickich lasów, gdyż na targowisku zobaczyłam kurki.  Jeszcze jest bardzo mało. Zebraliśmy dosłownie dużą garść. Pojawiły się pierwsze jagódki.


 A nieopodal na polanie rozpoczęła się coroczna impreza pod nazwą " Stachuriada"




Imprezie towarzyszą koncerty poezji śpiewanej, tegorocznym gościem będzie  Stanisław Sojka.





 Z opisu Wikipedii:
"Ważnym etapem literackiego życiorysu Stachury były pobyty na ziemi głogowskiej. W styczniu 1967 r. pisarz przyjechał do gminy Kotla. Zaprosił go tu przyjaciel Jan Czopik-Leżachowski. Kotlę odwiedzał wiele razy, najczęściej wraz z żoną Zytą (korespondencja z Wiesławem Tkaczukiem i Bogusławem Żurakowskim z 1967 r.). O pobycie poety na ziemi głogowskiej w następnym roku świadczy pocztówka wysłana przez niego 25 marca 1968 r. z Głogowa do Ryszarda Milczewskiego-Bruno. Kilka miesięcy później Stachura napisał podanie do Komisji Ryczałtów Terenowych Związku Literatów Polskich, o następującej treści: „Uprzejmie proszę o przyznanie mi ryczałtu terenowego. Chciałbym wyjechać do województwa zielonogórskiego, gdzie zimą 1966/67 pracowałem jako robotnik leśny na zrębie (wieś Grochowice, nadleśnictwo Sława Śląska). Ukończyłem pisanie powieści p.t. Cała jaskrawość. Zamierzam pisać kolejną prozę, której akcja toczyłaby się wokół tamtych leśnych, że tak powiem, spraw. W związku z tym chciałbym sprawdzić i uzupełnić posiadane notatki, a także zebrać dodatkowy materiał, a także przeprowadzić szereg rozmów z moimi byłymi towarzyszami pracy i tak dalej …”. We wspomnianych w liście Grochowicach poeta mieszkał (w domu nr 37) w okresie od początku stycznia do połowy lutego 1967 roku.
Stachura ponownie przebywał w Kotli od końca września do początku listopada 1968 r. Dowodzi tego m.in. wysłana 26 września do Milczewskiego kartka pocztowa: „… Pisz na Kotla 196 pow. Głogów, woj. zielonogórskie. Sted”. W innym liście z Kotli do Mieczysława Czychowskiego datowanym na 10 października 1968 r. napisał: „… Jesteśmy z Zytą od dwóch tygodni u Czopików, to znaczy u Majki – żony Czopika, bo Janek jest we Wrocławiu.(...) Będziemy tu do końca października, więc w tym czasie możesz pisać na adres: E.S. Kotla 196, pow. Głogów, woj. zielonogórskie”.
Pobyt w Kotli i okolicy dostarczył pisarzowi wielu obserwacji wykorzystanych później w powieści Siekierezada albo Zima leśnych ludzi. Sporządzał notatki utrwalające materiał do przyszłej powieści – zapisywał pomysły oraz fragmenty rozmów drwali, szkicował pierwsze wersje opisów i refleksji oraz planował kolejne czynności przygotowawcze.
Tłem powieści, która ukazała się w 1971 r., były okoliczne lasy i wsie: Grochowice i Kotla (kryją się one pod nazwami Bobrowice oraz Hopla). Prototypami licznych postaci byli tutejsi mieszkańcy i pracownicy leśni (m.in. Władysław Majdański i Michał Serediuk).
Wokół ludzi i miejsc, które poeta uwiecznił w powieści Siekierezada albo Zima leśnych ludzi ogniskowała się idea „Stachuriad”, odbywających się w Grochowicach w latach 1983-1987, reaktywowanych w latach 90. i kontynuowanych obecnie[2].".

Nieopodal znajduje się miejscowość Głogówko. Uwielbiam tę wioskę ze względu na bliskość lasu. A poniżej Dworzec PKP. Pamiętam, jak w dzieciństwie jeździłam z babcią na grzyby, jagody w te lasy, właśnie pociągiem relacji Głogów- Leszno.












W niektórych miejscach czas się zatrzymał.
Taki właśnie budynek pamiętam z czasów mego dzieciństwa.
PS.  Co się dzieje ze zdjęciami?

http://www.kotla.pl/images/banners/stachuriada12.jpg

You May Also Like

18 komentarze

  1. Aniu ciekawa relacja, nie wiedziałam że Stachura tam przebywał, chociaż nie bardzo mi leży jego pisanie...
    a dworzec zadbany, ciekawy ....widać w "poznańskiem" inaczej dbaja o stan kolei....
    u mnie - jak pewnie widziałaś na blogu.... groza....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Leptir. Wcale nie masz do mnie tak daleko. Mieszkam na krańcu woj. Dolnośląskiego, właściwie na granicy a lubuskim. Dworzec o dziwo się zachował ( nie wspomnę o głogowskim, bo dawno tam nie byłam, ale wcześniej- masakra!). Pozdrawiam

      Usuń
  2. O, jak się cieszę, że już pomalutku czas kurek się zbliża fajnie, że byłaś sprawdzić będzie okazja za niedługo też zrobić wypad do lasu, żałuję tylko, że moim lesie nie ma jagódek:)
    Będziesz na występie Sojki?:)
    pozdrawiam, Marlena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Występ Sojki jest o 22.00. A Grochowice znajdują się 18 km od mojego miasta, tak więc nie będę

      Usuń
    2. szkoda, ze nie udało Ci sie być na koncercie Sojki

      Usuń
  3. Aniu, jaki ciekawy post!!! Uwielbiam takie stacyjki, na prawdę czas się zatrzymał:) Podobają mi się też takie domki z gankiem oszklonym w jakim pomieszkiwał Stachura. Zapowiada się super impreza:) Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie z Tobą zwiedzać!!! Ja mam lasek niedaleko ale będę musiała tych jagódek się naszukać aby kilka znaleźć :)))Miłego wieczoru

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna stacja- dobrze, że utrwaliłaś ją na zdjęciach. Ciekawy post.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajne fotki ... super wycieczka :) pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Anko, jestem zafascynowany tym co oglądam i co czytam w Twoim blogu. Pomijam już rewelacyjne kurki i jagody. Dla nas tu w Głuszycy, gdzie wciąż jeszcze czujemy oddech zimy, to rewelacja.
    Ale rozczuliłaś mnie sympatią do Stachury. Jesteś dla mnie Wielka. Nie dziwię się, że peregrynujesz z emfazą w głogowskich lasach. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za szczery komentarz. Pisać nie potrafię, ale czytam to i owo, Stachurę również. Pozdrawiam

      Usuń
  8. Fajna i bardzo ciekawa wycieczka. Fotki super.Super impreza :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. WITAM SERDECZNIE...



    Na początek Nowego Tygodnia
    Wyślę Tobie coś miłego
    Promyk słonka na błękicie
    By Ci uprzyjemniał życie
    Krople rosy na trawniku serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. dorwij koniecznie, czyta się jednym tchem. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie czytać lubię najbardziej

      Usuń
  11. Ależ niespokojna dusza była z tego Stachury, lubię takie imprezy plenerowe; garść kurek wystarczy do zrobienia pysznej jajecznicy; pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak przewidziałaś, jajecznica zjedzona z kurkami oczywiście. Pycha była.

      Usuń
  12. piękne są takie stare kamienice :)
    ps. co do kłaczków to u nas są dwa koty i one zdecydowanie więcej gubią sierści .. ja tak uważam bo one są dwa a ja jeden :P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Było mi niezmiernie miło Cię gościć.

Prawa autorskie

Wszelkie zdjęcia i teksty prezentowane na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, cytuję, lub piszę o tym. Dlatego proszę nie kopiować bez zgody gospodyni bloga.

Mój Instagram