W czwartek i piątek, korzystając z pierwszych promieni słonecznych, daliśmy sobie wycisk z R., jeżdżąc po pagórkach w drodze do Turowa i szlakiem motokrosu. Zakwasiki małe były, ale za to jakie dobre samopoczucie...
W sobotę zaś wybraliśmy się autem, z Martyną i jej znajomymi, do lasu. Myślałam że narwę pokrzywy do suszenia, ale w tym miejscu nie rosły.
Przywitały nas za to piękne widoki.
Kojący zapach ściółki i chłodek cieni drzew, zapraszał do spaceru.
W sobotę zaś wybraliśmy się autem, z Martyną i jej znajomymi, do lasu. Myślałam że narwę pokrzywy do suszenia, ale w tym miejscu nie rosły.
Przywitały nas za to piękne widoki.
Kojący zapach ściółki i chłodek cieni drzew, zapraszał do spaceru.
W drodze powrotnej zajechaliśmy pod wieżę, z której organizowane są skoki bungie . Dzieciaki nie wierzyły, patrząc w górę.
Pozwoliłam też przygotować małe co nieco dla wszystkich odwiedzających mój blog. Szczegóły opiszę jutro.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za miłe komentarze











