Witajcie. I gdzie te burze i gdzie ten deszcz?
Drzewa są tak suche, że przy powiewie wiatru zrzucają liście jakby była jesień. Mamy jakieś anomalię pogodową, czy jak? Czy, kiedy byłam dzieckiem też było tak ciepło? Czy młodemu organizmowi nie przeszkadzał upał? Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania, bo nie pamiętam.
Z miłych dla mnie rzeczy, to mam nowego smartfona. Niby pierdółka, ale cieszę się i szkoda mi go porysować w torebce. Po wielu latach z Windows Phone, wróciłam do Androida, w sumie dla Instagramu. Moje spostrzeżenia są takie, że Windows wydaje mi się bardziej uporządkowany graficznie. Ale to pewnie kwestia przyzwyczajenia.
W trosce o szybkę, wyszydełkowałam pokrowiec.
Wydaje mi się, że potrzebowałam tylu kolorów. Wszystko wykonałam z bawełny. Miałam uszyć też filcu, ale to nie dzisiaj.
W ramach WDiC organizowanego przez Maknetę, pokażę, co przeczytałam i czytam obecnie
Potrzebowałam czegoś o przyrodzie z wieloma opisami natury. W pierwszych linijkach książki, urzekł mnie opis dojazdu do Zakopanego, które wówczas istotnie było "zakopane". Oprócz tego Witkiewicz pięknie przedstawił kulturę i obyczaje góralskie. Druga książka miała być luźna, taka na letnie wieczory. Dopiero od jakiegoś momentu mnie zaciekawiła, myślę, że rychło ja skończę.
I to tyle na dziś.
Pozdrawiam tu zaglądających.




