Witajcie.
Dziś się chwalę prezentami, które niedawno wygrałam u neli-gugi w jej rozdawajce. Już nie pamiętam, który to raz dostałam od Neli prezenty. Tyle tego było.
A wiecie, jak się poznałyśmy. Byłam bardzo początkującą blogerką, kiedy Nela ( wówczas Guga), pokazała na blogu swoje kolczyki. Skomentowałam ich piękno, a wtedy Nela poprosiła o wskazanie , moim zdaniem, najładniejszych. Pokazałam i nie uwierzycie, ale Nela mi wysłała dwie pary ręcznie robionych kolczyków. Mam je do dziś.
A teraz obecne prezenty:
Tyle cudeniek w jednej paczuszce.
Nelu-gugo bardzo mocno Ci dziękuję. Jesteś zdolna, dobra, kochana, troskliwa, wielka.
Wszystko na pewno wykorzystam; słodycze, wiesz komu dałam. Powłoczki już są nałożone, fartuszek się przyda do kuchni, zawieszki ozdobią mi altankę, bądź choinkę, a z torbą wyjadę na urlop. I jeszcze list. Wieki nie czytałam listu pisanego odręcznie. A tu taka niespodzianka.
Jeszcze raz dziękuję za zabawę.
....
Wczoraj byliśmy chwile na działeczce i wiecie co, wszystko (oprócz fasoli) mi podrosło od ostatniego razu. Wcześniej u Teścia mogłam spróbować pierwszej truskawki, potem zerwałam je u siebie. Jeszcze trochę i będą całkiem czerwone.
Zerwałam też szczaw na zupkę, rukolę i sałatę oraz rzodkiewki z drugiego siewu.
Pozdrawiam serdecznie.



































