Witajcie Kochani.
Jestem, żyję, mam się dobrze. Odpoczywam od zbiorów i przetworów i dziergam.
Pod koniec sezonu co rok mam ochotę sprzedać działkę. Tyle tam jest pracy. Ale z drugiej strony, zmęczenie rekompensują piękne warzywka, obecnie pomidorki, fasolka, dynie, cukinie.
Z udziergami jest niestety gorzej.
Niestety nie mogę pokazać ostatniej bluzeczki, po prostu wyglądam w niej jak pulpet.
Muszę coś z tym faktem zrobić, tj schudnąć i zrobić ją troszkę obszerniejszą.
Natomiast brioszka jest jak medytacja. Wycisza, koi nerwy, pozwala na oglądanie ulubionych programów i seriali. No i jest mega fajna w robocie.
Kolorystycznie zdecydowałam się na beż i koral.
A skoro lato odchodzi w siną dal, czas pokazać moje obserwacje lipcowe.
Na jednej podleszczyńskiej wsi znalazłam gniazdo z bocianią rodzinką.
Do widzenia bociany za rok.
A dziś to wszystko. Życzę Wam udanego dnia.

















































