Dzień Dobry Wszystkim.
Dzisiaj chcę pokazać moje ostatnie wyroby.
Jedne rzeczy były zamierzone, drugie powstały spontanicznie.
Szkolimy psa.
Nawet, kiedy pies jest starszy ( Kasta ma 8 lat) warto to zrobić. Już widzę grzeczniejsze zachowanie na ulicy, łatwiejsze spacery.
Na szkolenie psa, potrzebny mi był szarpak. No cóż. Niby sklepy są wszędzie, ale miałam parę niepotrzebnych T-shirtów. Podarłam je w paski, połączyłam i zaplotłam. Teraz w ramach pracy nad psem, szarpię się z nią i daję jej wygrać. W ten sposób podnoszę jej pewność siebie (zalecenie behawiorysty).
Przy okazji szukania materiałów, znalazłam kawałek płótna, które zamieniłam w ściereczkę.
Korzystacie? Posiadam ręczniki papierowe, ale ścierki używam i często je piorę.
Ostatnią rzeczą jest szydełkowa czapeczka dla małej modnisi.
Na pewno znacie ten model. Jest dosyć popularny w internecie.
I to tyle w ten sobotni czas.
Życzę Wam udanego weekendu.
Na przekór latu, zrobiłam dwie czapki.
Panda jest dla uroczej dziewczynki.
Druga zrobiona francuskim ściegiem z resztek włóczek. Efekt cieniowana powstaje przez zrobienie dwóch rzędów na jednej stronie robótki.
Najpierw robimy rząd na prawo, następnie nie przekładamy robótki na drugą stronę, tylko przesuwamy druty na żyłce na drugi koniec i robimy rząd lewy po tej samej stronie robótki, ale już innym kolorem. I tak na zmianę. Przekładamy robótkę i znów robimy dwa rządki po jednej stronie, dwoma kolorami. Rozumiecie coś z tego opisu?
Najpierw robimy rząd na prawo, następnie nie przekładamy robótki na drugą stronę, tylko przesuwamy druty na żyłce na drugi koniec i robimy rząd lewy po tej samej stronie robótki, ale już innym kolorem. I tak na zmianę. Przekładamy robótkę i znów robimy dwa rządki po jednej stronie, dwoma kolorami. Rozumiecie coś z tego opisu?
![]() |
| znów bez retuszu, autoportret w lustrze . brat mnie okrzyczy, że taka "wymemlana" jestem w tym necie. i te sińce i szyja stara....sorry Polsko |
Nieskromnie napiszę, że uwielbiam swoje czapki.
Akcesoria z lasu muszą być. Najchętniej nazbierałabym ściółki do domu, by zatrzymać zapach. Tylko te komary znacznie skracają spacery.
Byłam niedawno w lesie na kurkach i martwię się tymi wycinkami drzew. Jak to wygląda. Wszędzie powalone drzewa. Czy to tak musi być w tej Polsce.
.....
Byłam niedawno w lesie na kurkach i martwię się tymi wycinkami drzew. Jak to wygląda. Wszędzie powalone drzewa. Czy to tak musi być w tej Polsce.
.....
Może nie jestem wielką fanką Sandry, ale tę piosenkę usłyszałam na lokalnym koncercie z okazji święta miasta.
Dzień dobry.
Musiałam nauczyć się szyć woreczek z tunelikiem na sznurek.
Przy okazji powstały dwa mniejsze zwyklaczki na suszoną lawendę do szaf.
Przerobiłam też komplet komina z czapką z Tweedu, pokazywaną tu na ...komin i czapkę, tylko mniejszą.
I to wszystko na dziś. Pozdrawiam serdecznie.
Witajcie.
Niby słoneczko nam przyświeca, a za oknem wciąż zimno. Dlatego niedawno zrobiłam kolejną czapeczkę z super mięciutkiej włóczki, mieszanki wełny, akrylu i odrobiny wiskozy. Bosko mi się zrobiło z tej włóczki i już nie mogę się doczekać kolejnych robótek z tego materiału.
Czapkę robiłam szydełkiem tunezyjskim, dzięki temu jest gruba i ciepła.
Do czapeczki dzierga się szalik. Jest w podobnym kolorze, choć w jaskrawszym, bo amarantowym. Niestety włoczka nie jest idealnie dopasowana do mojej wizji i musiałam połączyć dwie nitki, bo osiągnąć idealna grubość.
Szalik robię ściegiem gładkim, tradycyjnie na drutach i choć mam zabezpieczone brzegi, robótka mnie się zwija. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
.....
Przeczytałam "Łemkowie" i "Simonę".
Pierwsza pozycja opisuje przesiedlenia ludności podczas akcji "Wisła" na tereny, na których mieszkam, lub znajdujące się bardzo blisko mojej miejscowości. Ludność przesiedlano też w województwa gorzowskie i olsztyńskie. Wiele faktów z książki mnie wzruszyło ( dramat ludzi) i wiele mnie denerwowało, tj, wszelkie dane statystyczne, bardzo szczegółowo w tej pracy przedstawione.
Wg opisu z książki:
" W latach trwania akcji "Wisła" na ziemie zachodniej i północnej Polski deportowano 140577 osób, które zabrały ze sobą m.in.20460 koni i 45729 krów. Przybliżoną liczbę Łemków należy określić na 30-35 tyś. osób, co stanowiło ok. 20 % ogółu deportowanej ludności. Akcja ta objęła ludność wyodrębnioną na podstawie kryterium etnicznego. Nie miało znaczenia, czy wysiedlany brał udział w działalności UPA, czy nie. Przesiedlano wszystkich Ukraińców i Łemków, stosując niehumanitarną zasadę zbiorowej Odpowiedzialności."
"Opisywane wydarzenia związane z akcją "Wisła" nie są w stanie odtworzyć prawdziwego klimatu tragedii deportowanej ludności. Chcąc poznać i zrozumieć Łemków w trakcie i po przesiedleniu należałoby poznać sferę psychologii zbiorowej i indywidualnej. Łemkowie poprzez fakt deportacji zaczynali nowy okres swojej historii. Poprzez celowe rozsiedlenie zostały zerwane więzi społeczne. Rozbiciu uległa również struktura i hierarcha wewnątrzgrupowa. Wyrwanie mężczyzn, kobiet i dzieci z rodzinnego środowiska określiło oblicze tej społeczności na nowych ziemiach."
"Opisywane wydarzenia związane z akcją "Wisła" nie są w stanie odtworzyć prawdziwego klimatu tragedii deportowanej ludności. Chcąc poznać i zrozumieć Łemków w trakcie i po przesiedleniu należałoby poznać sferę psychologii zbiorowej i indywidualnej. Łemkowie poprzez fakt deportacji zaczynali nowy okres swojej historii. Poprzez celowe rozsiedlenie zostały zerwane więzi społeczne. Rozbiciu uległa również struktura i hierarcha wewnątrzgrupowa. Wyrwanie mężczyzn, kobiet i dzieci z rodzinnego środowiska określiło oblicze tej społeczności na nowych ziemiach."
O Simonie Kossak przeczytałam najpierw artykuł w jakiejś gazecie, po czym postanowiłam znaleźć książkę. Umożliwiła mi to biblioteka publiczna. Lubię biografie ciekawych i mądrych osób, a Simona z pewnością do takich się zaliczała. Polecam Wam bardzo.
I jeszcze szybka sesja na mnie w lustrze.
Niby statyw mam, ale moje lenistwo jest takie, że nie chce mi się go rozkładać.
I to tyle. Pozdrawiam serdecznie Wszystkich odwiedzających.
Ostatnie udziergi są typowo zimowe.
Zabrakło mi konkretnych kolorów czapek, dlatego zrobiłam dwie różne + mitenki na cieplejsze dni.
Bardzo nie lubię fotografować czarnego koloru. Zawsze wychodzi przekłamany. Tego nie widać, ale melanżowa ma w sobie też metalizowana nitkę.
Zabrakło mi konkretnych kolorów czapek, dlatego zrobiłam dwie różne + mitenki na cieplejsze dni.
Bardzo nie lubię fotografować czarnego koloru. Zawsze wychodzi przekłamany. Tego nie widać, ale melanżowa ma w sobie też metalizowana nitkę.
To tyle na dziś. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie.
Ponieważ mam kolorowy szal ( inny od pokazywanego poprzednio), chciałam mieć też kolorową czapkę.
Połączyłam trzy kolory, które wyglądają teraz tak:
Czapka jest wąska, dobrze przylega do głowy, jest zszywana.
Jak ktoś napisał: czapek nigdy za wiele.
Wzoru uczyłam się z tego kursu.
http://www.garnstudio.com/lang/pl/video.php?id=248&sort=2&thumbnails=on
Pozdrawiam
Połączyłam trzy kolory, które wyglądają teraz tak:
Jak ktoś napisał: czapek nigdy za wiele.
Wzoru uczyłam się z tego kursu.
http://www.garnstudio.com/lang/pl/video.php?id=248&sort=2&thumbnails=on
Pozdrawiam
Najważniejsze, że wszystkie były trafione. Niestety nie zdążyłam dorobić szalików. Ale powstają w ślimaczym tempie.
1 Skarpety dla brata z włóczki Wendy.
( podobno nie daje się skarpet w prezencie, ups)
2. Podobne dla Teścia
3 Czapa dla Brata z włóczki Tango
4. Czapka dla Taty z Tango
5. Otulacz dla Teściowej z Himalaya Everyday Big
Zdjęcia były robione na szybko. W Wigilie było ponuro, stąd posiłkowałam się światłem sztucznym.
A poniżej misz masz z wigilijnego wieczoru.
A jak było u Was?. Pewnie wkrótce zobaczę na blogach.
1 Skarpety dla brata z włóczki Wendy.
( podobno nie daje się skarpet w prezencie, ups)
2. Podobne dla Teścia
3 Czapa dla Brata z włóczki Tango
5. Otulacz dla Teściowej z Himalaya Everyday Big
Zdjęcia były robione na szybko. W Wigilie było ponuro, stąd posiłkowałam się światłem sztucznym.
A poniżej misz masz z wigilijnego wieczoru.
A jak było u Was?. Pewnie wkrótce zobaczę na blogach.
Dzień dobry Kochani.
Miałam Wam pokazać coś zupełnie innego, jednak się nie wyrobiłam z czasem, którego ostatnio mi bardzo brakuje. Inną sprawą jest to, że ja bym chciała mieć wszystko na już. Usiąść do maszyny do szycia, bach i zrobić. Niestety, często obmyślam sposób wykonania już w trakcie roboty, bądź to nitka się urwie, a to igła złamie, a to krzywo przeszyję i trzeba wszystko spruć. Niczego nie przyspieszę. Nic bardziej nie wkurza, jak świadomość, że tak, czy siak trzeba zrobić i to najlepiej najszybciej. A materiały patrzyły na mnie i ja na nie, i wiedziałam, że kiedyś będę musiała je przetworzyć w wyrób gotowy.
Tak się w ostateczności stało w tym tygodniu. Wyciągnęłam "zakurzoną" i zapomnianą maszynę i powstała narzuta na łóżko Martyny i poduszki.
Trochę czasu temu, moja babcia dała mi koronkę zrobioną przez nią oraz płótno do uszycia poduszki.
I w końcu, po wielu latach leżenia w szafie wzięłam się do stworzenia poduchy.
A poniżej deska zaadaptowana na stolik do szycia. W trakcie szycia narzuty na łóżko, na biurku nie miałam miejsca i wtedy wymyśliłam takie rozwiązanie.
Na koniec jeszcze komplet dla Martyny, zrobiony z włóczki Tango.
I to na serio koniec posta. Pozdrawiam Was wszystkich i życzę wiele miłych chwil.
Miałam Wam pokazać coś zupełnie innego, jednak się nie wyrobiłam z czasem, którego ostatnio mi bardzo brakuje. Inną sprawą jest to, że ja bym chciała mieć wszystko na już. Usiąść do maszyny do szycia, bach i zrobić. Niestety, często obmyślam sposób wykonania już w trakcie roboty, bądź to nitka się urwie, a to igła złamie, a to krzywo przeszyję i trzeba wszystko spruć. Niczego nie przyspieszę. Nic bardziej nie wkurza, jak świadomość, że tak, czy siak trzeba zrobić i to najlepiej najszybciej. A materiały patrzyły na mnie i ja na nie, i wiedziałam, że kiedyś będę musiała je przetworzyć w wyrób gotowy.
Tak się w ostateczności stało w tym tygodniu. Wyciągnęłam "zakurzoną" i zapomnianą maszynę i powstała narzuta na łóżko Martyny i poduszki.
Trochę czasu temu, moja babcia dała mi koronkę zrobioną przez nią oraz płótno do uszycia poduszki.
I w końcu, po wielu latach leżenia w szafie wzięłam się do stworzenia poduchy.
Na koniec jeszcze komplet dla Martyny, zrobiony z włóczki Tango.
I to na serio koniec posta. Pozdrawiam Was wszystkich i życzę wiele miłych chwil.
Witajcie.
W moim domu stale zachodzą zmiany, a to wymaga czasu i poświęcenia. Tym razem sprzedaliśmy stół, zostawiliśmy ogrodowe ( chyba) fotele, które należało odmalować. Jedynie nie mamy ławy. W moim odczuciu powinna być ona ławostołem, w mężowym- coś minimalistycznego. Na razie szukamy.
A fotele z nowym kolorkiem wyglądają teraz bardzo rustykalnie, dlatego ławy poszukamy zapewne na targach staroci.
Podłogi w moim domu są najsłabszym ogniwem i najtrudniej je wymienić, ale myślimy nad tym.
Jednak nie wyobrażam sobie już rozłożystych dywanów. Moje serce skradają chodniczki.
I własnie taki powstał na mojej ramie.
Stanowi on recykling z recyklingu, bo powstał ze szmatek, które już wcześniej wykorzystałam O TU!.
Zostało jeszcze dużo budulca, a mnie sił nie brakuje, zatem zabieram się za kolejne prace. Napiszę jeszcze, że mojej córce tak spodobało się wyplatanie, że męczy nas o krosno dziecięce, ale duże i droższe dwa razy od ramy.
Jego wymiary, to 58/42 bez frędzli.
Pozdrawiam Was serdecznie.
W moim domu stale zachodzą zmiany, a to wymaga czasu i poświęcenia. Tym razem sprzedaliśmy stół, zostawiliśmy ogrodowe ( chyba) fotele, które należało odmalować. Jedynie nie mamy ławy. W moim odczuciu powinna być ona ławostołem, w mężowym- coś minimalistycznego. Na razie szukamy.
A fotele z nowym kolorkiem wyglądają teraz bardzo rustykalnie, dlatego ławy poszukamy zapewne na targach staroci.
Podłogi w moim domu są najsłabszym ogniwem i najtrudniej je wymienić, ale myślimy nad tym.
Jednak nie wyobrażam sobie już rozłożystych dywanów. Moje serce skradają chodniczki.
I własnie taki powstał na mojej ramie.
Stanowi on recykling z recyklingu, bo powstał ze szmatek, które już wcześniej wykorzystałam O TU!.
Zostało jeszcze dużo budulca, a mnie sił nie brakuje, zatem zabieram się za kolejne prace. Napiszę jeszcze, że mojej córce tak spodobało się wyplatanie, że męczy nas o krosno dziecięce, ale duże i droższe dwa razy od ramy.
Jego wymiary, to 58/42 bez frędzli.
Pozdrawiam Was serdecznie.
Prawa autorskie
Wszelkie zdjęcia i teksty prezentowane na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, cytuję, lub piszę o tym. Dlatego proszę nie kopiować bez zgody gospodyni bloga.
Labels
na drutach
szydełkowo
czas wolny
książka
przyroda
przemyślenia
szycie
kulinaria
recykling
przeczytane
zajawka robótki
wyposażenie wnętrz
Święta
DIY
chusta
moje rośliny
ocieplacz na szyję
czapka
ogród
działka
mój pies
ozdoby
spacer
sweter
mitenki
wakacje
torba na ramię
zabawka
prezent
remont
ze szmatek
bluzka
powłoczki na poduszki
szal
torebka
podkładki
włóczkowe ozdoby
Nowy Rok
dywanik
patchwork
brioszka
candy
strój plażowy
zwierzęta
aplikacja filcowa
muzyka
narzutka
skarpetki
szalik
worek
wyróżnienie
święto
broszki
decoupage
grzyby
góry
komin
miasto
odnawianie mebli
serweta
strój kąpielowy
zazdrostka
ze sznurka
bombka
breloczek
enterlac
film
instangram
kamizelka
kapcie
rzeka
spódniczka
tunika
T-shirt
chleb
etui
koszyczek
poduszeczki na igły
ponczo
płócienne serduszka
rower
różyczki
serial
top
torba na zakupy
ściereczki
boa
bolerko
filc
haft krzyżykowy
konkurs
kosmetyk
lalka
literki
mata dla psa
nakładki
narzuta
pokrowiec na telefon
pólgolf
płótno
robótki wcześniejsze
rękawica i łapka kuchenna
szydełko tunezyskie
tunezyjskie
wianki


















































