Co można zrobić z włóczkowego okręgu?
Doszyć główkę i nóżki i zrobić owieczkę.
Idealne na święta?
A teraz pora na następne zwierzątka. Z tym, że to nie mój pomysł, niestety. Gdzieś to wypatrzyłam.
W ramach WDiC, to co dziergam wkurza mnie bardzo, a to co czytam, porusza i bawi.
A kiedy Pani pisze bloga, suczka się nuuudzi.
Czas na spacer.
Doszyć główkę i nóżki i zrobić owieczkę.
Idealne na święta?
A teraz pora na następne zwierzątka. Z tym, że to nie mój pomysł, niestety. Gdzieś to wypatrzyłam.
W ramach WDiC, to co dziergam wkurza mnie bardzo, a to co czytam, porusza i bawi.
A kiedy Pani pisze bloga, suczka się nuuudzi.
Czas na spacer.
Dzień dobry.
Tak, jak, obiecałam, pokażę ostatnie moje robótki. Niestety zdjęcia nie są fajne, ale trudno.
1. banalnie proste zarękawki, już chyba ostatnie w kolorze fioletowym
2. podkładki pod talerzyki, filiżanki ze słynnym wzorem w serduszka
3 szydełkowy strój plażowy, zrobiony z cienkiej włóczki skarpetkowej, wykończony jaskrawoniebieską bawełną
I jeszcze wczorajszy zachód słońca
I jeszcze piosenka, która włączam sobie w trakcie ćwiczeń, takie lata 80- te. Płytę winylową, pt. "The Longplay" Sandry wiozłam z Ukrainy, takie były czasy. " Two Lovers Tonight" pochodzi z albumu Mirrors i to na serio jedyne disco, które jestem w stanie słuchać, raczej mam dusze rockową.
Też słuchacie czasami staroci?
Pozdrawiam serdecznie
Tak, jak, obiecałam, pokażę ostatnie moje robótki. Niestety zdjęcia nie są fajne, ale trudno.
1. banalnie proste zarękawki, już chyba ostatnie w kolorze fioletowym
2. podkładki pod talerzyki, filiżanki ze słynnym wzorem w serduszka
3 szydełkowy strój plażowy, zrobiony z cienkiej włóczki skarpetkowej, wykończony jaskrawoniebieską bawełną
I jeszcze piosenka, która włączam sobie w trakcie ćwiczeń, takie lata 80- te. Płytę winylową, pt. "The Longplay" Sandry wiozłam z Ukrainy, takie były czasy. " Two Lovers Tonight" pochodzi z albumu Mirrors i to na serio jedyne disco, które jestem w stanie słuchać, raczej mam dusze rockową.
Też słuchacie czasami staroci?
Dobry wieczór.
Po turze szycia, ciągnie mnie do szydełka. Po etapie szydełkowania, mam ochotę na wyroby robione na drutach. I tak w kółko. Robótki nie chcą mi się znudzić. Szydełkowanie jest fajne, bo się robi szybko. Na drutach robótka przybiera wolniej. Przynajmniej u mnie. I tak już jest, że raz podobają mi się szydełkowe robótki, a raz robione na drutach.
Tym razem wyszydełkowałam proste podkładki pod kubeczki. Tyle się u Was na to napatrzyłam. Zastosowałam po dwa połączenia kolorów, może następnym razem odważę się na więcej barw.
Poniżej zdjęcia ze spaceru z psem.
Już nie mogę się doczekać, kiedy pojadę na dłuższą wycieczkę rowerową. Już mi się chce zobaczyć łąkę i las.
Dopiero w niedzielę, być może...
Jutro się nie spotkamy. Książkę męczę, niesamowicie, choć z biblioteki przyniosłam sobie nowe pozycje. No, życia mi brakuje na to wszystko, a w głowie nowe pomysły się rodzą, np na urządzanie mieszkania. Mam pomysł na zagospodarowanie mojego mikroskopijnego przedpokoju, jednocześnie usuwając niepotrzebne półki. Pomysł zaczerpnęłam ze szwedzkiego bloga oraz z programu Kasi Dowbor. Inwestycja nie będzie droga, a efekt może być doskonały. Więcej nie zdradzę.
Buziaczki dla Was.
Po turze szycia, ciągnie mnie do szydełka. Po etapie szydełkowania, mam ochotę na wyroby robione na drutach. I tak w kółko. Robótki nie chcą mi się znudzić. Szydełkowanie jest fajne, bo się robi szybko. Na drutach robótka przybiera wolniej. Przynajmniej u mnie. I tak już jest, że raz podobają mi się szydełkowe robótki, a raz robione na drutach.
Tym razem wyszydełkowałam proste podkładki pod kubeczki. Tyle się u Was na to napatrzyłam. Zastosowałam po dwa połączenia kolorów, może następnym razem odważę się na więcej barw.
Poniżej zdjęcia ze spaceru z psem.
Już nie mogę się doczekać, kiedy pojadę na dłuższą wycieczkę rowerową. Już mi się chce zobaczyć łąkę i las.
Dopiero w niedzielę, być może...
Jutro się nie spotkamy. Książkę męczę, niesamowicie, choć z biblioteki przyniosłam sobie nowe pozycje. No, życia mi brakuje na to wszystko, a w głowie nowe pomysły się rodzą, np na urządzanie mieszkania. Mam pomysł na zagospodarowanie mojego mikroskopijnego przedpokoju, jednocześnie usuwając niepotrzebne półki. Pomysł zaczerpnęłam ze szwedzkiego bloga oraz z programu Kasi Dowbor. Inwestycja nie będzie droga, a efekt może być doskonały. Więcej nie zdradzę.
Buziaczki dla Was.
Witam.
Wolno mi idą robótki, ale w międzyczasie malowałam ostatnie drzwi na biało, a teraz ciesze się nową kuchenką, a w zasadzie piekarniczkiem. Pierwsze, upieczone w niej ciasto zniknęło w pół godziny. Była to słynna tarta Tatin. Zapach masła jeszcze długo rozprzestrzeniał się w mieszkaniu, a skórka tarty była tak chrupiąca, jak w prawdziwym cieście francuskim. Z tym, że zdjęć brak. Drugim było ciasto z jabłkami i tu niestety poległam. Dałam za wysoką temperaturę. Ale na szczęście nie ma zakalca. Potem wypróbuje chlebki, bo w poprzedniej wszystkie wychodziły niezbyt smaczne, niektóre mokre, jakby niedopieczone.
Wczoraj wydziergałam podstawki pod szklanki. Zawiązałam je wstążką i córka z kwiatkami zaniosła wspaniałej nauczycielce prywatnych lekcji angielskiego.Pani ta częstuje dzieci lodami, ciasteczkami, soczkami, nawet mnie się udało spróbować tajski cukier. Oczywiście córka o wiele lepiej radzi sobie z językiem.
Zdjęcia są robione szybciutko, więc niefajne, trudno.
W niedziele byliśmy na koncercie Juli- ulubionej wokalistki Martyny.
Po koncercie dziecko w ścisku dostało autograf wokalistki.
Oczywiście festyn nadal trwał. Kolejną gwiazdą wieczoru miał być Zakopawer, ale jak widać padało i było dość późno, więc po posileniu się Martyny lodem w płynie ( bleee) i kukurydzą, poszliśmy do domu.
Jako, że mieszkam po stronie zachodniej, dane mi jest obserwować zachody słońca.
A niedawny zachód wyglądał tak:
Mogłam je lepiej wykadrować, ale postanowiłam nic nie poprawiać. Podobają mi się te kolory nieba. Resztę zdjęć wrzucę do bloga fotograficznego.
A dziś kupiłam w Biedronce ciekawą książkę.
Jest fajnie napisana i ma bardzo ładne ilustracje. Oczywiście odnajduję w niej już zwiedzone miejsca.
Poniżej mój ukochany wodospad Podgórnej w Karkonoszach, gdzie woda zamraża kości człowieka i Chata Łemokowyna w Cisnej, gdzie dane dane mi było poznać właścicielkę, do której przyjechałam z pewnym zapytaniem o nieruchomość. Niestety bieszczadzka cena była mocno za wysoka, jak na naszą kieszeń.
Ps. Nikt mi nie płaci prowizji od reklamy książki!. Robię to z czystego serca.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny i dobre słowo.
Wolno mi idą robótki, ale w międzyczasie malowałam ostatnie drzwi na biało, a teraz ciesze się nową kuchenką, a w zasadzie piekarniczkiem. Pierwsze, upieczone w niej ciasto zniknęło w pół godziny. Była to słynna tarta Tatin. Zapach masła jeszcze długo rozprzestrzeniał się w mieszkaniu, a skórka tarty była tak chrupiąca, jak w prawdziwym cieście francuskim. Z tym, że zdjęć brak. Drugim było ciasto z jabłkami i tu niestety poległam. Dałam za wysoką temperaturę. Ale na szczęście nie ma zakalca. Potem wypróbuje chlebki, bo w poprzedniej wszystkie wychodziły niezbyt smaczne, niektóre mokre, jakby niedopieczone.
Wczoraj wydziergałam podstawki pod szklanki. Zawiązałam je wstążką i córka z kwiatkami zaniosła wspaniałej nauczycielce prywatnych lekcji angielskiego.Pani ta częstuje dzieci lodami, ciasteczkami, soczkami, nawet mnie się udało spróbować tajski cukier. Oczywiście córka o wiele lepiej radzi sobie z językiem.
Zdjęcia są robione szybciutko, więc niefajne, trudno.
W niedziele byliśmy na koncercie Juli- ulubionej wokalistki Martyny.
Po koncercie dziecko w ścisku dostało autograf wokalistki.
Oczywiście festyn nadal trwał. Kolejną gwiazdą wieczoru miał być Zakopawer, ale jak widać padało i było dość późno, więc po posileniu się Martyny lodem w płynie ( bleee) i kukurydzą, poszliśmy do domu.
Jako, że mieszkam po stronie zachodniej, dane mi jest obserwować zachody słońca.
A niedawny zachód wyglądał tak:
Mogłam je lepiej wykadrować, ale postanowiłam nic nie poprawiać. Podobają mi się te kolory nieba. Resztę zdjęć wrzucę do bloga fotograficznego.
A dziś kupiłam w Biedronce ciekawą książkę.
Jest fajnie napisana i ma bardzo ładne ilustracje. Oczywiście odnajduję w niej już zwiedzone miejsca.
Poniżej mój ukochany wodospad Podgórnej w Karkonoszach, gdzie woda zamraża kości człowieka i Chata Łemokowyna w Cisnej, gdzie dane dane mi było poznać właścicielkę, do której przyjechałam z pewnym zapytaniem o nieruchomość. Niestety bieszczadzka cena była mocno za wysoka, jak na naszą kieszeń.
Ps. Nikt mi nie płaci prowizji od reklamy książki!. Robię to z czystego serca.
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny i dobre słowo.
Nie wiedziałam, że tak trudno jest przyszyć lamówkę do okrągłych rzeczy. Próbowałam wiele razy, przeglądnęłam internet, książki, w końcu wymyśliłam , że obrębię ( tak się pisze?) je maszynowo.
W sumie zużyłam trochę starego jeansu, zasłonki w kwiatki i ociepliny do środka. Motywy do przeszycia wymyślałam na bieżąco. Nie posiadałam żadnych szablonów, stąd niektóre motywy wyglądają jak spod ręki 5-latka. Podkładki są dwustronne. Wiem, jak szybko i łatwo można zabrudzić materiał i najłatwiej przewrócić ja wtedy na drugą stronę.
Pikowałam też pierwszy raz. Może nierówno ale co tam. Dla mnie są ok.
To tyle. Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu
W sumie zużyłam trochę starego jeansu, zasłonki w kwiatki i ociepliny do środka. Motywy do przeszycia wymyślałam na bieżąco. Nie posiadałam żadnych szablonów, stąd niektóre motywy wyglądają jak spod ręki 5-latka. Podkładki są dwustronne. Wiem, jak szybko i łatwo można zabrudzić materiał i najłatwiej przewrócić ja wtedy na drugą stronę.
Pikowałam też pierwszy raz. Może nierówno ale co tam. Dla mnie są ok.
To tyle. Dziękuję za komentarze. Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego weekendu
Zapragnęłam podkładek. Ale że ciążyła na mnie obietnica rozdawajki, o której pisałam Wam już w styczniu, toteż podaruję jednej/ jednemu z Was te podkładki.
W innym ujęciu.
A tu już inne.
Zasady Candy, takie jak zwykle
1. Zostaw komentarz
2. Jeżeli masz bloga, skopiuj podlinkowany banner na swojego bloga, jeżeli nie- wystarczy komentarz.
3. Wśród tych osób rozlosuję nagrodę + niespodziankę dnia 15 maja. Zapisy do końca trwania okresu, tj do 14.05 ,do godz. 24.00.
Losowanie odbędzie się ok godz. 15.00
Pozdrawiam i zapraszam
PS. Muszę to napisać, gdyż przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Podkładki można wykorzystać jako ozdoby na wieczka do słoiczków. Czy o to chodziło Hani z Belgowa?
Pozdrawiam
W innym ujęciu.
A tu już inne.
Zasady Candy, takie jak zwykle
1. Zostaw komentarz
2. Jeżeli masz bloga, skopiuj podlinkowany banner na swojego bloga, jeżeli nie- wystarczy komentarz.
3. Wśród tych osób rozlosuję nagrodę + niespodziankę dnia 15 maja. Zapisy do końca trwania okresu, tj do 14.05 ,do godz. 24.00.
Losowanie odbędzie się ok godz. 15.00
Pozdrawiam i zapraszam
PS. Muszę to napisać, gdyż przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Podkładki można wykorzystać jako ozdoby na wieczka do słoiczków. Czy o to chodziło Hani z Belgowa?
Pozdrawiam
Na szydełko długo nie spojrzę, chyba że znowu coś mnie zauroczy.
Dwie robione z tureckiej- macerowanej ( niestety bez etykietki), jedna z polskiej Kai i z kolejnego, polskiego bezimiennego kordonka ( sprułam nieudaną serwetkę). Najładniejsza, najbardziej równa wyszła właśnie ta z Kai ( na zdjęciach nieco ciemniejsza od pozostałych). Średnica ok 32-33 cm. Jakość zdjęć kiepska, coś przestawiłam w aparacie a koniecznie chciałam je już pokazać.
Teraz należy je wykrochmalić i starannie wyprasować.
Nie jestem zwolenniczką ozdabiania wszystkiego serwetkami, nie bardzo pasują do ogólnego wystroju mojego pokoju. To będzie raczej jedyny akcent koronkowy. Ale pamiętam mieszkanie moich dawnych sąsiadów, którzy zawsze mieli przygotowane płócienne, ręcznie wyszywane krzyżykiem serwetki dla gości. Pięknie wyglądała filiżanka kawy, czy talerz z ciasteczkiem na takiej serwecie. Pozazdrościłam, więc sobie wydziergałam.
Prawa autorskie
Wszelkie zdjęcia i teksty prezentowane na blogu są mojego autorstwa. Jeśli jest inaczej, cytuję, lub piszę o tym. Dlatego proszę nie kopiować bez zgody gospodyni bloga.
Labels
na drutach
szydełkowo
czas wolny
książka
przyroda
przemyślenia
szycie
kulinaria
recykling
przeczytane
zajawka robótki
wyposażenie wnętrz
Święta
DIY
chusta
moje rośliny
ocieplacz na szyję
czapka
ogród
działka
mój pies
ozdoby
spacer
sweter
mitenki
wakacje
torba na ramię
zabawka
prezent
remont
ze szmatek
bluzka
powłoczki na poduszki
szal
torebka
podkładki
włóczkowe ozdoby
Nowy Rok
dywanik
patchwork
brioszka
candy
strój plażowy
zwierzęta
aplikacja filcowa
muzyka
narzutka
skarpetki
szalik
worek
wyróżnienie
święto
broszki
decoupage
grzyby
góry
komin
miasto
odnawianie mebli
serweta
strój kąpielowy
zazdrostka
ze sznurka
bombka
breloczek
enterlac
film
instangram
kamizelka
kapcie
rzeka
spódniczka
tunika
T-shirt
chleb
etui
koszyczek
poduszeczki na igły
ponczo
płócienne serduszka
rower
różyczki
serial
top
torba na zakupy
ściereczki
boa
bolerko
filc
haft krzyżykowy
konkurs
kosmetyk
lalka
literki
mata dla psa
nakładki
narzuta
pokrowiec na telefon
pólgolf
płótno
robótki wcześniejsze
rękawica i łapka kuchenna
szydełko tunezyskie
tunezyjskie
wianki


























